
Widzieliśmy już kilka europejskich winnic, ale to, co zobaczyliśmy zaledwie kilkanaście kilometrów od Kiszyniowa, to zupełnie inna liga. Winnica Cricova to nie zwykła piwniczka, lecz gigantyczne, podziemne miasto, w którym ulice noszą nazwy szczepów winorośli, a po korytarzach mkną elektryczne pojazdy.
Jeśli planujecie wyjazd do Mołdawii, Cricova to absolutny punkt obowiązkowy, bez którego wizyta w tym kraju po prostu się nie liczy. Przygotowaliśmy dla Was szczegółowy przewodnik – od logistyki, przez bilety, aż po to, co dokładnie czeka Was w mroku wapiennych tuneli.





Czym właściwie jest Cricova i dlaczego to fenomen na skalę światową?
Żeby w pełni zrozumieć skalę tego miejsca, musimy cofnąć się w czasie. Cricova powstała w dawnych kopalniach wapienia. To właśnie z tego jasnego kamienia, wydobywanego tu od XV wieku, budowano Kiszyniów (dlatego stolicę Mołdawii nazywano dawniej „białym miastem”). W latach 50. XX wieku ktoś wpadł na genialny pomysł: po co te setki kilometrów pustych korytarzy mają stać odłogiem, skoro panuje w nich idealny, niezmienny mikroklimat do leżakowania wina?
Tak narodziła się legenda. Dziś podziemne korytarze ciągną się na długości ponad 120 kilometrów (z czego udostępniona część to „zaledwie” około połowa), schodząc momentami na głębokość 80 metrów pod ziemię. Panuje tu stała temperatura 12-14°C i wilgotność na poziomie 97-98%. To warunki absolutnie perfekcyjne dla dojrzewania wina. Cricova to dziś narodowy skarb Mołdawii, perła w koronie tamtejszej oenologii i miejsce, które odwiedzają głowy państw z całego świata.





Jak dojechać do Winnicy Cricova z Kiszyniowa?
Winnica Cricova znajduje się w miejscowości o tej samej nazwie, zaledwie około 15 km na północ od centrum Kiszyniowa. Jeśli dopiero planujecie swój pobyt w stolicy Mołdawii i szukacie sprawdzonych miejsc, koniecznie sprawdźcie nasz kompleksowy przewodnik o tym, co zobaczyć w Kiszyniowie, gdzie zjeść i gdzie spać. Dojazd jest bajecznie prosty i wcale nie wymaga wynajmowania samochodu (co jest o tyle ważne, że przecież będziecie degustować wino!).
- Autobus miejski (nasz wybór): Z Kiszyniowa do miejscowości Cricova dojeżdża autobus podmiejski nr 2. Bilet kosztuje grosze, ale trzeba doliczyć kilkanaście minut spaceru z przystanku do samego wejścia do winnicy.
- Własne auto: Przed wejściem znajduje się spory, bezpłatny parking dla gości.
- Taksówka / Yandex: W Mołdawii działa aplikacja Yandex Go (odpowiednik naszego Ubera). Za kurs z okolic Bulwaru Stefana Wielkiego w Kiszyniowie pod same drzwi kompleksu Cricova zapłacicie od 110 do 150 lei mołdawskich (MDL) – co w przeliczeniu daje około 25–35 PLN. Cena ta zależy od pory dnia, natężenia ruchu oraz dokładnego punktu początkowego w mieście. Zdarza się, że w godzinach poza szczytem, aplikacje pokazują mniejsze stawki w okolicach 70–80 MDL (16–18 PLN), natomiast zwykłe taksówki z postoju (tzw. „łapane z ulicy”) mogą próbować narzucić turystom wyższe ceny w okolicach 200 MDL (10–13 USD / ok. 40–50 PLN). Najbezpieczniej i najtaniej jest zamawiać przejazdy przez wspomnianą aplikację Yandex Go, gdzie cena jest znana z góry.Czas przejazdu to zaledwie 20-30 minut w zależności od korków.
Bilety i pakiety: Co wybrać i dlaczego trzeba rezerwować z wyprzedzeniem?
Złota zasada: Nie jedźcie do Cricovej w ciemno! To najpopularniejsza atrakcja turystyczna w Mołdawii. Rezerwacja miejsc na konkretną godzinę (szczególnie w sezonie letnim i w weekendy) to absolutna konieczność. Można to łatwo zrobić przez ich oficjalną stronę internetową.
Winnica oferuje kilka pakietów zwiedzania. Najpopularniejsze z nich to:
- Pakiet podstawowy (The Underground City): Obejmuje samo zwiedzanie z przewodnikiem (kolejki, kino, sekcja produkcyjna, kolekcja narodowa). Na koniec dostajecie jedną lampkę wina lub wino musujące jako poczęstunek.
- Pakiety z degustacją (np. National, Premium): Obejmują pełną trasę zwiedzania plus profesjonalną degustację (od 3 do 6 rodzajów win) w jednej ze słynnych podziemnych sal, w asyście tradycyjnych mołdawskich przekąsek (sery, orzechy, słynne plăcinte).
My postawiliśmy na opcję zwiedzania i potwierdzamy – organizacja stoi na najwyższym światowym poziomie. Grupy są dzielone według języka (do wyboru zazwyczaj rumuński, rosyjski, angielski).
Jak wygląda samo zwiedzanie?
Jeśli wyobrażacie sobie powolny, romantyczny spacerek między beczkami, to… mocno się zdziwicie! Zwiedzanie Cricovej to czysta akcja.
Po wejściu do kompleksu cała grupa wsiada do specjalnych, elektrycznych pociągów. Wózki wjeżdżają w mroczne tunele i z całkiem imponującą prędkością mkną przez podziemne arterie. Wiatr we włosach, echo w korytarzach i delikatny zapach wilgotnego kamienia zmieszany z aromatem fermentujących winogron. Dla dzieciaków te mknące w półmroku pojazdy to była atrakcja sama w sobie!
Wózki zatrzymują się w najważniejszych punktach podziemnego miasta:
- Podziemne skrzyżowania: Ulice są tu dosłownie skrzyżowaniami drogowymi, ze znakami i sygnalizacją. Przejeżdżaliśmy przez Ulicę Cabernet, Bulwar Sauvignon czy Zaułek Chardonnay.
- Kino w skale: Pierwszy dłuższy przystanek. Wchodzicie do eleganckiej sali kinowej wyżłobionej w wapieniu, gdzie przy lampce szampana ogląda się krótki, świetnie zrealizowany film o historii winiarstwa w Mołdawii.
- Linia produkcyjna win musujących: Cricova słynie z produkcji wina musującego klasyczną metodą francuską (szampańską). Można tu zobaczyć z bliska, jak setki tysięcy butelek leżakują na specjalnych stojakach, a każda z nich jest ręcznie obracana przez wykwalifikowanych pracowników.
PRO TIP PRAKTYCZNY: Pamiętajcie o temperaturze! Pod ziemią jest stale 12-14°C. Nawet jeśli na górze panuje mołdawskie lato i termometry pokazują +35°C, na czas zwiedzania (ok. 1,5 do 2 godzin) absolutnie koniecznie weźcie dla siebie i dzieciaków polary, bluzy lub lekkie kurtki. Pęd powietrza w elektrycznych wózkach dodatkowo potęguje uczucie chłodu.








Narodowa Kolekcja Wina (Oenoteca) – skarbiec pełny historii
Największe wrażenie w Cricovej robi jednak Narodowa Kolekcja Wina (Oenoteca). To zbiór ponad miliona butelek najrzadszych i najstarszych win z całego świata. Korytarze są tu węższe, a w specjalnych, zakurzonych wnękach (ten wiekowy kurz jest celowo nienaruszany, bo chroni idealny mikroklimat!) leżakują prawdziwe skarby.
Korytarze tego podziemnego skarbca kryją gabloty należące do wybitnych postaci ze świata polityki, kultury i nauki. Swoje prywatne skrytki z unikalnymi trunkami mają tu m.in. przywódcy państw, którzy odwiedzali Mołdawię na przestrzeni dziesięcioleci.





Była kanclerz Niemiec Angela Merkel posiada tu swoją dedykowaną kolekcję win, co podkreśla rangę tego miejsca na mapie europejskiej dyplomacji. Z kolei o wizycie Jurija Gagarina z 1966 roku krążą legendy – słynny kosmonauta zjechał do podziemi i tak zasmakował w tutejszych trunkach, że odnalazł wyjście z labiryntu dopiero po dwóch dniach! Dziś jedna z reprezentacyjnych sal nosi jego imię.
Jest też Polski wątek… w gronie wybitnych gości i właścicieli specjalnych skrytek w mołdawskiej oenotece znajdują się m.in. były prezydent Bronisław Komorowski oraz Donald Tusk, którzy w trakcie swoich oficjalnych wizyt państwowych odwiedzali Kiszyniów i zostawili tu swój ślad w postaci dedykowanych zbiorów wina.


Podziemne sale degustacyjne
Na koniec wycieczki wózki zawożą grupę do sekcji reprezentacyjnej. To kompleks wykutych w skale, absurdalnie wręcz luksusowych sal, w których odbywają się degustacje i spotkania na szczeblu państwowym. Zobaczycie tu „Salę Europejską” ze wspaniałymi witrażami, „Salę Prezydencką” wyglądającą jak komnata z pałacu władcy, czy morską „Salę Gagaryna”. Rozmach architektów i snycerzy pracujących w podziemnym wapieniu robi kolosalne wrażenie.








Finał: Podziemny sklep z pamiątkami (i cennik)
Zwiedzanie (jak w przypadku większości dobrych atrakcji) kończy się w firmowym sklepie. Znajduje się on jeszcze pod ziemią, tuż przed wjazdem na powierzchnię. Sklep jest rewelacyjnie zaopatrzony, a ceny – jak na polskie realia – wywołują szeroki uśmiech na twarzy.
To idealne miejsce, by wyposażyć się w pamiątki. Za świetnej jakości klasyczne wina z linii „Prestige” zapłacicie równowartość około 25-40 PLN. Słynne mołdawskie wina musujące (tzw. Cricova Crisecco, które deklasuje wiele włoskich odpowiedników) to wydatek rzędu 20-30 PLN. Warto zrobić tu zapasy, bo obsługa pakuje wszystko w bezpieczne, tekturowe nosidełka.
Czy warto pojechać do Cricovej?
Absolutnie i bezdyskusyjnie: TAK. To miejsce unikalne w skali globu, genialnie zorganizowane i robiące wrażenie niezależnie od tego, czy jesteście zapalonymi sommelierami, czy po prostu szukacie w Mołdawii nietuzinkowej atrakcji dla całej rodziny.



