
Są takie miejsca, które najpierw poznajemy wzrokiem. Kadry zapisane gdzieś w pamięci telefonu, rolki na Instagramie, zdjęcia na Pintereście. Obrazy tak idealne, że wydają się niemal nierealne. Dla nas takim wizualnym magnesem, który od lat przyciągał nasze podróżnicze myśli, był Ksamil. To właśnie przez zdjęcia jego lazurowych zatok, rozsianych na horyzoncie wysepek i obietnicę „europejskich Karaibów” zakiełkował w nas pomysł na Albanię.
Im bliżej wyjazdu, tym większa ekscytacja mieszała się jednak z niepokojem. Bo o Ksamilu krążą w internecie dwie, skrajnie różne opowieści. Jedna to bajka o raju na ziemi. Druga – przestroga przed komercją, tłumem i wakacyjnym rozczarowaniem.
Jak jest naprawdę? Czy warto wybrać Ksamil na urlop? Postanowiliśmy to sprawdzić w samym środku sezonu. W tym wpisie znajdziecie naszą szczerą recenzję, masę praktycznych porad i odpowiedź na pytanie, czy do Ksamilu jeszcze wrócimy.





Pierwsze zderzenie
Nie będziemy owijać w bawełnę. Nasze pierwsze chwile w Ksamilu w środku lipca wyglądały dokładnie tak, jak opisywali to sceptycy. Do Kasmilu dojechaliśmy autobusem z Sarandy, dzięki temu uniknęliśmy problemów z poszukiwaniem miejsca parkingowego. Od razu po przyjeździe na miejsce ruszyliśmy w stronę plaży i… uderzyliśmy w ścianę. Ścianę równo ustawionych, kolorowych parasoli i leżaków, które zajmowały niemal każdy skrawek piasku. Z głośników pobliskich barów płynęła muzyka, a pomiędzy rzędami leżaków przeciskały się setki turystów.
Pierwsza myśl? „A więc to prawda. To turystyczna fabryka”. Jeśli marzycie o znalezieniu w szczycie sezonu dzikiej, pustej zatoczki, gdzie w ciszy będziecie mogli rozłożyć ręcznik – musicie wiedzieć, że w centrum Ksamilu tego nie znajdziecie. Trzeba być na to gotowym, by uniknąć rozczarowania.








Magia, która przebija się przez zgiełk
I właśnie kiedy myśleliśmy, że nasze obawy się potwierdziły, stało się coś niezwykłego. Przestaliśmy patrzeć na ludzi, leżaki i ten cały turystyczny zgiełk, a skupiliśmy wzrok na tym, co najważniejsze. Na WODZIE. A woda w Ksamilu jest… absolutnie, totalnie, obłędnie magiczna! To nie jest lekka przesada ani zasługa filtrów na Instagramie. Paleta turkusów i lazurów, jaką tam zobaczyliśmy, jest hipnotyzująca. A na horyzoncie, zielone wysepki (Tre Ishujt), do których można dopłynąć wpław lub na rowerku wodnym, dopełniają ten rajski krajobraz. Wystarczyło wejść do wody, by cały zgiełk i chaos zniknęły. Pływanie w tej lazurowej wodzie w 40-stopniowym upale to czysta rozkosz i esencja wakacji. I nagle zrozumieliśmy, dlaczego tysiące ludzi godzą się na te wszystkie niedogodności. Robią to właśnie dla tej chwili. Dla tej wody.








Praktyczny przewodnik: Jak ogarnąć Ksamil w sezonie? Nasze sprawdzone porady!
Skoro już wiemy, że warto, to jak to zrobić, żeby nie zwariować i wycisnąć z tego miejsca jak najwięcej? Mamy kilka patentów!
1. Dojazd i parkowanie
Zapomnij o aucie! Serio. W środku sezonu znalezienie miejsca parkingowego w Ksamilu graniczy z cudem, a miasteczko potrafi konkretnie się zakorkować. Strata czasu i nerwów. Uliczki są wąskie, miejsc parkingowych dramatycznie mało (a te dostępne są płatne).
- Najlepsza opcja: Autobus. Regularnie kursuje na trasie Saranda – Ksamil – Park Narodowy Butrint. W sezonie jeździ co około pół godziny, jest tani (ok. 150 LEK), a co najważniejsze – nie musicie martwić się o parkowanie. To wygodne i bezstresowe rozwiązanie.
- Skuter: Jeśli macie bazę w Sarandzie, wynajem skutera to świetna opcja, by mieć elastyczność i ominąć korki.
- Taksówka: Droższa, ale wciąż lepsza niż szukanie miejsca parkingowego przez godzinę.
2. Plaże w Ksamilu – płatne czy darmowe? Jak to działa?
To kluczowa kwestia. Prawie 100% plaż w centrum Ksamilu jest zagospodarowana przez beach bary, co w praktyce oznacza, że całą ich powierzchnię zajmują płatne zestawy leżaków i parasoli.
- Ceny: W sezonie 2025 zestaw (2 leżaki + parasol) kosztował od 1500 do 2500 LEK za dzień (ok. 65-110 zł). Im popularniejsza plaża tym drożej.
- Ważna informacja: Płacicie za wynajem leżaka, a nie za wejście na plażę! Dostęp do wody i prawo do pływania jest darmowe i dostępne dla każdego, na każdej plaży. Możecie swobodnie pływać w dowolnym miejscu.
- Gdzie znaleźć plażę publiczną? Tak, istnieje! Idąc od plaży Bora Bora w prawo (w stronę Sarandy) wzdłuż wybrzeża, po kilkuset metrach dotarliśmy do małej, ale w zupełności wystarczającej, plaży publicznej. Pomimo tłumu bez problemu rozłożyliśmy tam nasze rzeczy i cieszyliśmy się słońcem za darmo. Warto jej poszukać!
3. Nasz patent: odkryj Ksamil na piechotę wzdłuż wybrzeża
To nasze największe odkrycie i najlepsza rada, jaką możemy Wam dać. Zamiast chodzić po zatłoczonym miasteczku, spacerujcie brzegiem morza. Niemal całe wybrzeże Ksamilu można przejść plażami. Nie ma tu klifów czy prywatnych, zamkniętych hoteli, które blokują drogę. My zaczęliśmy nasz spacer przy słynnej plaży Bora Bora i poszliśmy w prawo. Dzieci w strojach kąpielowych co chwilę wskakiwały do wody, a my odkrywaliśmy kolejne plaże, każdą z nieco innym klimatem i podziwialiśmy widoki.


Kiedy jechać do Ksamilu?
- Lipiec – Sierpień (Szczyt sezonu): Gwarantowana pogoda, gorąca woda, wszystkie restauracje i atrakcje otwarte. Jednocześnie: ogromne tłumy, najwyższe ceny, problemy z parkowaniem. Dla osób, którym nie przeszkadza zgiełk.
- Czerwiec i Wrzesień (Nasz typ!): Idealny kompromis. Pogoda wciąż jest piękna, woda cudownie ciepła, a turystów jest ZNACZNIE mniej. Ceny są niższe, a atmosfera dużo bardziej relaksująca. Jeśli możecie, celujcie właśnie w te miesiące!








Podsumowanie: Czy warto jechać do Ksamilu?
Czy żałujemy? Ani trochę! Czy wrócilibyśmy tu w szczycie sezonu? Prawdopodobnie nie. Ale zobaczyć to miejsce na własne oczy, zrozumieć fenomen tej wody i poczuć tę specyficzną atmosferę – było absolutnie warto. Zrozumieliśmy, o co tyle hałasu.
Ksamil to komercyjny kurort i cud natury w jednym. Odpowiedź na pytanie „czy warto?” zależy od tego, czego szukacie. Jeśli potraficie przymknąć oko na turystyczny zgiełk i skupić się na obłędnej urodzie przyrody, będziecie zachwyceni. Jeśli szukacie ciszy i dzikich plaż w środku lata – możecie się rozczarować.
Jedno jest pewne – Ksamil nikogo nie pozostawia obojętnym.



